Warto więc postarać się, by robiły odpowiednie wrażenie i dodawały zasłużonych punktów gabinetowi. Jak tego dokonać? Projektując z głową!

Format ma znaczenie

Wizytówka to popularna nazwa biletu wizytowego charakteryzującego się ograniczoną ilością tekstu. Niewielki blankiet ma jednak dużą moc sprawczą, dlatego warto się postarać, żeby podporządkowując się ustalonym w branży regułom pozostał ciekawy. Trzymanie się zasad przy projektowaniu wizytówki pomoże nie tylko pracownikom agencji reklamowej lub drukarni, ale również klientom i samym właścicielom.

Zacznijmy od formatu, który dla wygody wszystkich posiadających portfele i wizytowniki uległ standaryzacji. Spotkać się możemy więc z rozmiarem 95 × 55mm, czyli zbliżonym do wielkości karty kredytowej oraz nieco węższym 90 × 50mm. Nie powinna dziwić też mniej praktyczna, ale zwracająca uwagę wizytówka „ze skrzydełkami”. Taka forma może otwierać się jak mała książeczka, ewentualnie dotarcie do treści w środku jest możliwe przez uniesienie w górę części wierzchniej. 

O jakim formacie powinien pomyśleć właściciel salonu kosmetycznego? Zdecydowanie o 90 × 50mm zadrukowanym jedno lub dwustronnie. Dlaczego? Ponieważ ten rozmiar wizytówki prezentuje się najlepiej, jest uznawany za elegancki, czyli idealnie wpisuje się w charakter branży zdrowia i urody.

Układ też się liczy

Zasady zawarte w leciwych podręcznikach do reklamy dawno już przeszły do lamusa. Dzisiejsze reguły projektowania są tak płynne, że stwierdzić należy, iż w ogóle nie istnieją. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że w materii tworzenia dobrej wizytówki nie ma gotowych szablonów. Ustalając układ kierujemy się własną wyobraźnią i szczyptą doświadczenia. Co ono nam podpowiada?

Tworząc układ wizytówki zredukujmy ilość danych do minimum. Pozbywając się zbędnej treści zyskujemy na przejrzystości. W zależności od prowadzonej działalności weryfikujmy dane. Mobilne kosmetyczki prócz widocznej nazwy firmy lub imienia i nazwiska powinny wpisać numer telefonu oraz mail. Jeśli posiadają własną stronę internetową, mogą też się tym faktem pochwalić. Właściciele gabinetów stacjonarnych obok nazwy firmy wyrażonej w postaci logo, muszą wyróżnić także adres siedziby, nie zapominając oczywiście o telefonie, mailu oraz domenie WWW. Wskazówka praktyczna – nie należy umieszczać telefonu kontaktowego w lewym dolnym rogu biletu wizytowego. Na tym niefortunnym miejscu zazwyczaj ląduje kciuk lewej dłoni klienta, który prawą ręką próbuje wykręcić numer!

Co do umieszczania oferty na wizytówce, to opinie są różne. Jedni specjaliści zdecydowanie protestują przeciwko takim praktykom, inni zezwalają wierząc w zasadę umiaru. Na pewno unikać należy „przegadania”. Wizytówka, to nie ulotka, jej zadanie to krótka prezentacja, a nie sprzedawanie szczegółów oferty. Upartym zwolennikom informacji radzimy zredukować ilość danych do trzech podpunktów, a pasjonatom zwięzłości odetchnąć – wizytówka bez oferty jest prostsza i skromniejsza, a co za tym idzie, bardziej stylowa.

Dwu - czy jednostronna? Oto jest pytanie

W zasadzie dywagacje na temat umieszczania oferty powinniśmy rozpocząć od pytania, czy istnieje na nią miejsce. Bowiem ilość przestrzeni uzależniona jest od opcji na jaką zdecyduje się zamawiający. A co ma do wyboru? Wizytówkę jednostronną lub dwustronną.

Zacznijmy od blankietu zadrukowanego tylko na awersie. To idealne rozwiązanie dla oszczędnych, zarówno w podawanej treści, jak i w wydawanych funduszach. Mniejsza przestrzeń do zagospodarowania wymaga jednak dużo większej pracy nad tekstem oraz układem. W projekcie skupiamy się wyłącznie na niezbędnych danych, pozbywając się jednocześnie nadmiaru elementów. Nie znaczy to, że musimy rezygnować z logo czy danych teleadresowych, raczej należy odpuścić sobie fotografię salonu oraz ofertę. Oszczędzając także zyskujemy, ponieważ rewers kartonika staje się idealnym miejscem na szybkie notatki. To tutaj będzie można zapisać datę kolejnej wizyty lub zalecenia po zabiegu.

Teraz czas na opcję dla amatorów druku dwustronnego. Analogicznie, wizytówka zadrukowana po obu stronach pozwala zwiększyć ilość danych. Nie znaczy to jednak, że informacji musi być dużo. Powinny być dokładnie przeanalizowane i wyselekcjonowane. Przy wizytówkach dwustronnych można sobie pozwolić na zaprezentowanie oferty, kierując się schematem, z jednej strony logo i dane, z drugiej informacje o działalności salonu. Albo postawić na rozwiązania mniej sztampowe, czyli na awersie tylko logo, a na rewersie telefon, adres, mail oraz strona internetowa.

Uszlachetniać, a może nie?

To kolejny dylemat kosmetyczki w świecie reklamy. Zamawiając druk wizytówek spodziewać się należy wielu zaskakujących pytań. Jednym z nich jest: czy kartonik ma być uszlachetniany? To znaczy pokryty dodatkową powłoką.

W ofercie agencji reklamy lub bezpośrednio w drukarni spotykamy się z wizytówkami, które doskonale prezentują się jedynie na grubym papierze i tymi, stanowiącymi nierozerwalny duet z folią. Taka dodatkowa powłoka wysyci kolory druku, doda połysku i będzie chroniła blankiet przed szybkim zniszczeniem. Dla praktykującej kosmetyczki uszlachetnienie może okazać się dużą zaletą. Podając tak zabezpieczony bilet posiada pewność, że nie poplami go dłońmi, które miały wcześniej kontakt z preparatami kosmetycznymi.

Istnieją i minusy laminacji, pokrycie papieru gładką warstwą folii przekreśla całkowicie możliwość robienia na nim notatek. Zapomnieć wtedy należy o zapisywaniu na wizytówce uwag, wskazań, nazw kosmetyków i dat. A pogodzić z faktem, że pokryty warstwą folii bilet wizytowy ma tylko jedną funkcję, dobrze i długo się prezentować.

Decydować się na pakiety 100 czy 1000 sztuk?

To pytanie też zwiewa sen z powiek pielęgnacyjnym ekspertom. Nie chcą oni, ani przepłacać za wizytówki, ani też narażać się na ryzyko niewielkiej lub za dużej ilości sztuk. Co wybrać?

Zacznijmy od pakietów większych, czyli 1000 sztuk. Decydować się na tę opcję należy tylko w przypadku całkowitej pewności, że rozdamy taką liczbę biletów wśród klientów bądź znajomych. Na przykład, gdy szykujemy akcję promocyjną na wielką skalę i wizytówki dołączymy do ulotek rozdawanych na pobliskim osiedlu. W innym wypadku możemy się na tanich i dużych ilościach przysłowiowo „przejechać”. Druki najzwyczajniej się zmarnują, bo informacje na nich zawarte stracą na aktualności, albo ich strona wizualna za kilka miesięcy przestanie się właścicielowi biznesu podobać. Wówczas okaże się, że najtaniej niekoniecznie znaczy najkorzystniej.

Na szczęście istnieje alternatywa. To mniejsze nakłady wykonywane w technice cyfrowej. Tutaj nie trzeba decydować się na pokaźne ilości, lecz zamawiać według bieżących potrzeb. Warto podkreślić też fakt, że druk cyfrowy jest nieco droższy od offsetowego, ale daje nam więcej korzyści. Jakich? Wspomniane niewielkie nakłady, szybsze wykonanie i tym samym realizacja zamówienia. Zapominamy o niepotrzebnym magazynowaniu wizytówek oraz szybciej naprawiamy własne błędy. Jeśli do biletu wkradła się literówka weryfikujemy wcześniejsze niedopatrzenie i zamawiamy nową partię w tempie ekspresowym.

Błędy, których możesz uniknąć

Skoro podstawy już zostały omówione, czas na ciekawostki, które znacznie ułatwią projektowanie oraz zamawianie idealnych wizytówek dla salonu kosmetycznego.

Po pierwsze, wyrzekajmy się opatrzonych przez klientki kolorów. Unikajmy barw, które wręcz przyległy do branży zdrowia i urody, popularnego bordo, fioletu, różu, beżu i czerni. Dlaczego? Taka wizytówka najprawdopodobniej zniknie w gąszczu innych schowanych w portfelu potencjalnej klientki, a tym samym nie zagości nawet na chwilę w jej świadomości. Jeśli upierasz się przy tych odcieniach postaw na zaskakujący element: jeden ścięty bok lub dziurkowanie powierzchni.

Pozostając jeszcze na moment przy kolorach, rada dla wielbicieli szarości. Ta subtelna, neutralna barwa rzeczywiście doskonale harmonizuje ze specyfiką branży, ale bywa bardzo problemowa w druku. Nigdy nie uzyskamy na gotowych produktach odcienia jaki sobie założyliśmy. Nie wspominając już o wielkich problemach przy druku cyfrowym, gdzie szarość wychodzi mało atrakcyjnie. Warto ryzykować?

Jak we wszystkich branżach, i w sztuce użytkowej istnieją trendy, które przemijają. Jeśli jeszcze kilka lat temu nikomu nie przeszkadzało połączenie dwóch działalności na jednym bilecie wizytowym, to dziś jest to niedopuszczalne. Przestrzegamy więc przed pozornym oszczędzaniem i decydowaniem się na wizytówkę „na spółkę” z właścicielką salonu sukien ślubnych. To nieprofesjonalne i niemodne!

Ogromną pomyłką właścicieli salonów jest tworzenie projektu wizytówki kompletnie oderwanego od całej, spójnej koncepcji graficznej. Do takiego kroku zachęca ich chwilowa moda, inspiruje wyjątkowe zdjęcie lub popycha znudzenie dotychczasową formą. Nie tędy droga. Należy pamiętać, że wizytówka musi być spójna z resztą elementów reklamowych własnej działalności. Nie powinna wprowadzać chaosu informacyjnego w umyśle potencjalnego klienta, ale pogłębiać świadomość znanej mu już marki. 

Banalny, ale szczególnie rzucający się w oczy błąd, to tworzenie projektów wizytówek z czcionek nie posiadających polskich znaków diakrytycznych. Braki „ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż” w nazwie salonu, ulicy, a nawet ofercie wpływają znacząco na zrozumienie treści. Podobnie jak rzetelnie sprawdzać musimy numery telefonów przez ostatecznym zaakceptowaniem projektu przypatrujmy się liternictwu. Profesjonaliści nie mogą pozwolić sobie na takie zaniedbania.

I rada na sam koniec – unikajmy przerostu formy nad treścią. Jeśli usługi kierujemy do pań zamieszkujących pobliską okolicę, a nie gwiazd z pierwszych stron gazet, przedstawmy im adekwatną formę. Zrezygnuj w wizytówkach z wyszukanego zdobnictwa, wymyślnego tłoczenia, srebra, złota i puchnącego lakieru. Nie chcemy przecież wystraszyć potencjalnych klientek, które przełożą ekskluzywny wygląd biletów na wysokie ceny w gabinecie. Prawda?

Słowem zakończenia

Wizytówka gabinetu kosmetycznego nie musi być banalnym zbiorem danych, ale też małym dziełem sztuki. Ma za zadanie przyciągać wzrok, jak również wyróżniać się pośród innych zgromadzonych w wizytowniku. Co jednak najważniejsze, ma zachęcać do skorzystania z usług konkretnego salonu. Warto więc gruntownie przemyśleć jej koncepcję, a potem traktować jak najlepszego przyjaciela – szanować, lubić oraz być z niej dumnym.