Czy zmierzyć się z gradem gniewu prosząc o wyjaśnienie kolejnego zwrotu? A może po prostu zerknąć do naszego krótkiego słownika „z graficznego na nasze” i bezbłędnie odszyfrować co autor miał na myśli. 

Z uwagi na fakt, że temat jest bardzo rozległy, na początek prezentujemy sześć podstawowych informacji, które mogą zaskoczyć kosmetologa proszącego o pomoc pana/panią od reklamy. Zaczynamy!

 

W kolorach CMYK

• Może mi Pani przesłać poprzednie logo w kolorach CMYK? 

• Przepraszam, w załączniku dostała Pani plik do podglądu w kolorach CMYK, dlatego się źle wyświetlają. 

• Drukarnia przyjmuje projekty tylko w kolorach CMYK!

Ciebie też prześladuje przeklęty CMYK? Twojemu grafikowi podczas korespondowania wyrwało się to stwierdzenie raz czy dwa, a Ty nadal nie miałaś czasu sprawdzić co to takiego. Lecimy z pomocą. CMYK to nic innego jak określenie czterech podstawowych kolorów farb drukarskich: C – cyjan (odcień niebieskiego), M – magenta (odcień podobny do fuksji lub karmazynu), Y – yellow (żółty) i K –  black (kolor czarny). Wszystkie pliki przygotowywane pod druk offsetowy, takie jak wizytówki, ulotki czy katalogi muszą być osadzone w tej przestrzeni barwnej, bo farby drukarskie są w takich właśnie odcieniach. Kiedy podejrzysz obrazek wykonany w CMYK na zwykłej przeglądarce kolory są zbyt jaskrawe i „pomieszane”. Dlaczego? Twój monitor działa w przestrzeni barwnej RGB, czyli : R – red (czerwonej), G – green (zielonej) i B – blue (niebieskiej) i zwyczajnie, trójkolorowy model nie rozumie się z pracami wykonanymi w czterokolorowej technice –stąd przekłamania. Projekt Twojej ulotki powstaje w programie graficznym, który oparty jest o kolory CMYK, Ty żeby móc je podejrzeć na swojej przeglądarce, przed drukiem otrzymujesz plik poglądowy w kolorach RGB. Czasem jednak grafik prześle obrazek bez zmiany barw i wtedy właśnie możesz dostać bólu głowy na widok własnej reklamy ;)


Przekształcone na krzywe / w wektorach

• Ma Pani to logo w wektorze?

• Niestety logo nie jest w wektorze, zanim cokolwiek zaczniemy projektować musimy je na nowo narysować.

Masz swoje logo w formie ładnego obrazka od poprzedniego grafika, ale ten nowy twierdzi, że nic nie jest w stanie zrobić póki nie dostarczysz znaku w wektorach. Co to ma znaczyć? Pewnie chce zarobić na twojej niewiedzy, bo oczywiście usługa „przerysowania” jest płatna. Nic takiego. Obrazek w formacie jpg. jest oczywiście ładny, ale mało przydatny. Jeśli będziemy chcieli wstawić go na duży baner, albo do katalogu w wysokiej rozdzielczości okaże się, że logo podczas powiększania staje się rozmyte i nieostre. Trafnie porównano kiedyś taką grafikę do balonika, można ją pompować, do pewnego stopnia się poddaje, ale struktura gumy staje się bardziej rozciągnięta, a gdy przesadzimy, całość pęka z hukiem. Identycznie jest z Twoim obrazkowym logo. Stąd istotny jest sposób zapisu, który umożliwi nam powiększanie do dowolnego rozmiaru bez straty jakości – właśnie wykonanie w krzywych. Co ważne, jeśli posiadasz swoje logo w wektorach możesz je wykorzystać do wielu innych technik, z łatwością wytniesz je na folii do oklejania szyb, czy takiej wprasowywanej na firmowe koszulki. Pamiętaj, traktuj jak przyjaciela każdego grafika, który poprosi Cię o logo w wektorze, bo to znak, że chce dla Ciebie jak najlepiej :)



Identyfikacja wizualna

• Czy Pani gabinet posiada już identyfikację wizualną?

• Czy tworząc nowe projekty mamy się kierować dotychczasową identyfikacją wizualną?

Chciałaś zamówić nowe ulotki, ale Jacek, który od kilku lat pomagał Ci w tworzeniu projektów, nie odbiera telefonów. Tym razem musisz poradzić sobie sama, zwracasz się do firmy reklamowej i od razu otrzymujesz pytanie czy Twoja firma posiada identyfikację wizualną, którą należy się kierować. Co to takiego? Mam, czy nie mam? Jeśli już kiedyś zleciałaś zaprojektowanie logo gabinetu, używasz wszędzie podobnej kolorystyki, starasz się korzystać z określonego kroju pisma w materiałach reklamowych, to tak, posiadasz. Szata zewnętrzna elementów promocyjnych, która jest spójna, nazywana jest właśnie szumnie identyfikacją wizualną Twojego salonu. Każdy projekt tworzony przez nowego grafika powinien być więc podobny, by nawiązywać do już wypracowanego wizerunku Twojej marki. Zaczynasz od zera? To znak, że nie posiadasz jeszcze identyfikacji wizualnej i wszystkie nowe pomysły są mile widziane, koniecznie poinformuj o tym swojego nowego graficznego przyjaciela :)



Projekt w programie Word to nie projekt?

• To jest projekt w Wordzie, więc musimy stworzyć go na nowo.

• Nie da się drukować ulotki zrobionej w Wordzie, musimy Pani odtworzyć ten projekt od początku, dlatego usługa będzie dodatkowo płatna.

Masz ci los! Przesiedziałaś cały dzień przed przeklętym monitorem próbując stworzyć w Wordzie swoją pierwszą wizytówkę. Wsadziłaś w nią całe swoje serce oraz niemałe umiejętności, a ktoś bezczelnie próbuje Ci wmówić, że to nie jest projekt i jeśli chcesz wydrukować 250 sztuk swojego dzieła, to należy zrobić to od początku oczywiście odpłatnie. Wierzyć, czy nie wierzyć? Tak, to prawda, jak wskazuje nazwa jest to oprogramowanie do profesjonalnej obróbki tekstów. Ani słowa o grafice komputerowej. Program Word oczywiście służy do edycji tekstów, ma funkcję wstawiania obrazków, jeśli się postarasz możesz wszystkie elementy złożyć w zgrabną całość, ale nadal nie jest to pełnowartościowy pliki graficzny. Doczytałam na stronie producenta, że system oferuje również możliwość wykonywania konkretnych form tekstowo-graficznych, lecz ani słowa o projektach reklamowych. Jeśli prześlesz swoje dzieło do grafika z adnotacją, że posiadasz projekt zrobiony w programie Word, wiedz, że tak czy inaczej musi on wykonać je od początku. Efekt końcowy jaki zobaczysz na ekranie może być identyczny do przesłanego przez Ciebie, ale na pewno plik jest zrobiony według wszelkich prawideł. Jest w kolorach CMYK, czcionki są zamienione na krzywe, w razie potrzeby dodana jest nadlewka, użyte fotografie mają rozdzielczość jaka wymagana jest przy określonej technice druku. Wykonany jest na tyle profesjonalnie, że każda drukarnia stworzy z niego małe działo sztuki!



Czy zdjęcie użyte w reklamie jest Pani własnością?

• Mam rozumieć, że zdjęcie ściągnęła Pani z Internetu. Czy posiada Pani prawa do jego wykorzystywania?

• A zdjęcie, które Pani dołączyła do maila pochodzi z jakiejś przypadkowej strony, kupiła je Pani żebyśmy mogli je wykorzystać?

Masz wizję nowej ulotki, kilka ładnych haseł i dobry obrazek. Znalazłaś w wyszukiwarce idealną fotografię. Wysyłasz maila, a tutaj pytanie od grafika, czy posiadasz prawa do jego wykorzystywania. O co chodzi? Już nieraz zlecałaś projekt, zawsze z wykorzystaniem losowych zdjęć z Googla, dopiero ten Pan domaga się od Ciebie fotografii, którą zakupiłaś. Nie ma się co dziwić, prawa autorskie w Polsce są coraz surowiej respektowane. Każde zdjęcie, które pojawi się w Internecie ma autora. Niektóre z dzieł, za zgodą artysty, mogą być wykorzystywanie do projektów komercyjnych bez żadnych problemów. Jeśli znajdziesz taką informację na stronie www, to jasne, możesz takie fotografie wstawić na własne materiały reklamowe. Ale większość zdjęć posiada licencję na wykorzystywanie. Te najładniejsze fotografie, które napotykasz buszując po wyszukiwarce, pochodzą z profesjonalnej bazy. Według wszelkich zasad, aby takie zdjęcie wstawić na własną ulotkę powinnaś je najpierw zakupić. W zależności od rozmiaru oraz rodzaju licencji ceny wahają się od 50 do nawet 300 zł za fotografię. Dopiero po dokonanej transakcji ściągasz zdjęcie na własny komputer, a potem przesyłasz do grafika. Chcąc uniknąć niepotrzebnych nieprzyjemności firmy reklamowe coraz baczniej przyglądają się materiałom od klientów, które trafiają do ich skrzynek pocztowych. Jeśli i Ty wolisz unikać problemów zapytaj swojego grafika, czy posiada własną bazę zdjęć z których swobodnie korzysta. Projekt z użyciem takiej fotografii będzie nieco droższy, ale warty efektu „Wow” u klientów i konkurencji!



Niska rozdzielczość zdjęcia

• Przesłane zdjęcie jest za małe żeby wstawić je na trzymetrowy baner.

• Nie ma Pani zdjęcia w wyższej rozdzielczości? To z załącznika jest za małe i po rozciągnięciu będzie źle wyglądało.

Prawa autorskie do fotografii to jedno, ale istnieje też problem rozdzielczości. Pamiętasz porównanie do balonika, kiedy pisałam o logo w formie obrazka? Właśnie to mają na myśli graficy, którzy po obejrzeniu zdjęcia otrzymanego od Ciebie stwierdzają, że jest za małe, by wstawić je na ulotkę. Może obrazek wygląda dobrze na monitorze Twojego komputera, ale jeśli powiększymy je o kilkanaście procent, dopasowując do formatu reklamy, straci na czytelności. Dlaczego tak się dzieje? Rozdzielczość to nic innego jak parametr określający liczbę pikseli (maleńkich kwadracików) obrazu wyświetlanego na ekranie. Wyrażana jest ona w postaci liczby pikseli w poziomie i w pionie. Fotografię cyfrową możemy rozciągnąć, ale owe kwadraciki się nie mnożą, powiększa się ich powierzchnia, lecz nie ilość. Więc co się dzieje w konsekwencji? Fotografia staje się rozmyta, a kwadraty bardzo widoczne, mówi się wtedy potocznie, że zdjęcie jest rozpikselowane i wygląda mało korzystnie. Jak uniknąć tego efektu? Kupując zdjęcie do wykorzystania w druku ulotek, katalogów, banerów, większych tablic o rozdzielczość powyżej 1600 px w pionie lub poziomie, im większy rozmiar tym lepiej i problem z głowy.

Zaciekawiło Cię opisane zagadnienie? Brakuje Ci jeszcze kilku ważnych terminów wymagających wyjaśnienia? Daj nam znać w komentarzach jakich, a z przyjemnością poszerzymy nasz słownik z "graficznego" na nasze o wspomniane kwestie!